KUSTOSZ DREWNIANEJ
ATLANTYDY
Jesienią tego roku wydawnictwo Centrum Dziedzictwa Kulturowego Górnego Śląska opublikowało znakomitą pracę monograficzną, zatytułowaną : "Nie zachowane kościoły drewniane Górnego Śląska", której autorem jest jastrzębianin Piotr Siemko.
Jej pojawienie się na rynku wydawniczym wzbudziło wielkie zainteresowanie wśród specjalistów historyków sztuki , dla których praca Siemki ma wręcz charakter pionierski, gdyż jak dotąd nikt jeszcze nie pokusił się o tak szerokie ujęcie tematu. Bibliografia pozycji związanych z zagadnieniem oblicza artystycznego drewnianych kościołów Górnego Śląska jest bardzo obszerna , co skwapliwie odnotował autor. Trudno jednak tam znaleźć tytuł odpowiadający skali spojrzenia na problem. Jej recenzentem był Marian Kornecki obecnie najwybitniejszy spośród żyjących historyków sztuki specjalizujących się w problematyce drewnianych kościołów polskich, autor tak znanej pozycji jak : " Gotyckie kościoły drewniane na Podhalu " czy współautor wraz z Tadeuszem Chrzanowskim : " Sztuki Śląska Opolskiego" i " Sztuki Ziemi Krakowskiej a z Ryszardem Brykowskim : " Drewnianych kościołów Małopolsce Południowej ". " Marian Kornecki bardzo przychylnie odniósł się do mojej pracy" - mówi autor -" zasugerował on jedynie by zająć się w przyszłości obiektami z terenu Śląska leżącego po stronie czeskiej "
Zainteresowanie drewnianą architekturą sakralną Górnego Śląska ma w wypadku autora książki swoje początki w latach jego dzieciństwa. W Gliwicach , skąd pochodzi, odwiedzał często jako chłopiec drewniany kościółek stojący na cmentarzu centralnym. Już wtedy fascynowało go piękno tego obiektu. Pamięta także doskonale zapach materiałów konserwujących drewno. Te fascynacje z dzieciństwa pozostały i możemy się tylko cieszyć, że zaowocowały w życiu dorosłym tak wspaniałą naukową syntezą problemu.
Pomysł napisania książki poświęconej kościołom drewnianym Górnego Śląska narodził się stosunkowo dawno. Na przełomie lat 1988\1989 autor wertował w zasobach archiwum archidiecezjalnego we Wrocławiu uzyskując przychylną pomoc ze strony ówczesnego dyrektora księdza Patera. Tam natknął się na kolekcję archiwalnych zdjęć przedstawiających drewniane kościoły Śląska wydaną w formie teki na dwudziestopięciolecie otrzymania sakry biskupiej przez biskupa wrocławskiego H. Forstera. Wydano ją w 1878 roku. Zdjęcia podklejono na kartonowych podkładkach, a oprawa imitowała średniowieczne księgi . Pierwotnym zamysłem Piotra Siemki było wydanie tego unikatowego zbioru w formie reprintu, jednak zasób źródeł, które udało mu się w międzyczasie zebrać, dał motyw do napisania książki. Jak dziś wspomina - " do napisania książki skłoniła mnie żona ". Na wiele interesujących źródeł natknął się w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, w Bibliotece Śląskiej w Katowicach, w muzeach Gliwic i Bytomia. Te ostatnie posiadają ciekawe kolekcje klisz fotograficznych z przełomu XIX i XX wieku. Ta najbogatsza , z muzeum w Gliwicach, powstała w latach 1900- 1920. Na początku nie było łatwo. Naukowiec, szperający w zasobach archiwalnych bibliotek i muzeów, często nie od razu spotyka się z przychylnością ludzi , którzy nimi dysponują. Piotr Siemko musiał uzbroić się w cierpliwość
i drążyć mimo wszelkich przeszkód obrany przez siebie temat. Pionierskie prace na temat górnośląskich kościołów drewnianych napisali przed laty Tadeusz Dobrowolski i Józef Matuszczak. Ich poprzednikami na tym polu byli historycy niemieccy. Dziś w większości pozycje te są znacznie zdezaktualizowane stąd potrzeba nowego spojrzenia na problem . To właśnie było jednym z głównych celów jakie przed napisaniem książki postawił sobie Siemko. Poza tym nikt jak dotąd nie zajął się wyłącznie kościołami nie zachowanymi i tu mieści się pionierskość podejścia do problemu .Na ludzkie decyzje znaczący wpływ mają często przypadki . Tak też było z genezą powstania tej książki. " Pod koniec lat osiemdziesiątych odwiedziłem jako notariusz dom państwa Parzychów z Moszczenicy gdzie na ścianie wisiał obrazek przedstawiający nie zachowany kościół pochodzący z tej miejscowości. Gospodarze opowiedzieli mi jego historię, a to zainspirowało mnie do poszukiwań w Bibliotece Śląskiej w Katowicach. " - wspomina dziś autor. Bardzo szybko zgromadzony materiał wzbogacił się o stare zdjęcia, rysunki, grafiki i obrazy nie istniejących drewnianych obiektów sakralnych z terenu Górnego Śląska. " Zauważyłem ponadto,że część zebranego przeze mnie materiału ikonograficznego nigdy nie była publikowana, a w odniesieniu do niektórych przekazów może to być ostatnia chwila uratowania ich dla potomnych." Te słowa zawarte zostały we wstępie napisanej przez Piotra Siemkę książki. Zebrany materiał faktograficzny i ilustracyjny jest jednocześnie pokłosiem wielu podróży odbytych do najodleglejszych miejsc Śląska Górnego i Opolskiego. Odwiedzał parafie, gdzie przechowywane były stare kroniki odnajdując tam bezcenne zdjęcia . Przy okazji w wielu wypadkach natykał się na interesujące materiały źródłowe, które znacząco wzbogaciły wykorzystaną w pracy bibliografię.W odwiedzanych przez siebie parafiach zawsze spotykał się z życzliwością i ze zrozumieniem.
W 1992 roku materiał na książkę był gotowy. Lata następne przyniosły jej zredagowanie i to co w takich wypadkach jest najtrudniejsze czyli znalezienie środków i chętnych na jej wydanie. Pierwotnie książka miała ukazać się w Niemczech , oczywiście po polsku ale przy wsparciu tamtejszego sponsora. Kiedy to nie wyszło wielkim admiratorem wydania pracy Piotra Siemki stał się profesor Wojciech Kowalski, dawny dyrektor działającego w Katowicach Centrum Dziedzictwa Kulturowego Górnego Śląska. Gotowa praca jastrzębianina spadła mu wręcz z nieba. Zareagował na nią entuzjastycznie, gdy po raz pierwszy zobaczył ją u siebie na biurku. Ostatecznie 28 października br. w chorzowskim skansenie odbyła się uroczysta promocja gotowego po prawie dziewięciu latach pracy dzieła Piotra Siemki.
Mieszkańcy Jastrzębia Zdroju i jego najbliższych okolic będą na pewno zainteresowani materiałem dotyczącym zniszczonych tu przed laty obiektów drewnianego budownictwa sakralnego. Na tej długiej liście strat mamy więc: Bzie Zameckie, Moszczenicę, Mszanę, Połomię czy Warszowice. Autor pytany przeze mnie o te najdotkliwsze ze strat dla dziedzictwa kulturowego Górnego Śląska , wymienił spalone świątynie z Łączy, Pniowa i Chechła. Obiekty te , zwłaszcza kościół pniowski miały bardzo ciekawą dekorację malarską, na co już wcześniej zwracał uwagę Stanisław Szymański , autor cennej monografii: " Wystroje malarskie kościołów drewnianych". W pracy Siemki pominięte zostały zagadnienia związane z dekoracją artystyczną wnętrz śląskich kościołów- " interesowała mnie tylko ich architektura, kwestie wystroju artystycznego poruszałem tylko w ścisłym połączeniu z nią , co dotyczy przede wszystkim dekoracji malarskiej ścian " - komentuje autor. Dziś w wielu wypadkach te wspaniałe dzieła malarstwa i rzeźby są jedyną ocalałą pamiątką po nie zachowanym kościele. Dotyczy to między innymi figurki Matki Boskiej datowanej na rok 1425 a pochodzącej z kościoła w Łączy , czy rzeźb z kościołów w Bziu Zameckim , Gołkowicach czy Skrzyszowie .
Monografia nie zachowanych kościołów Górnego Śląska ma formę katalogu. Pod każdym względem jej silną stroną jest przebogaty materiał źródłowy, sięgający do pierwszych prac napisanych na ten temat przez badaczy polskich i niemieckich. Drugim jej atutem są bezcenne i nie znane dotąd źródła ikonograficzne. Poza tym książkę tą edytorsko wydano przepięknie, co na pewno doceni każdy bibliofil.
W swojej rozmowie z autorem zapytałem na koniec o wspomnienia związane z powstaniem jego pierwszej pracy, słynnego już dziś " Jastrzębia Zdroju w zabytkach sztuki". "Praca nad nią zajęła mi pół roku .Kiedy zamieszkałem tutaj pod koniec lat osiemdziesiątych, poznałem dokładnie zachowane w okolicy zabytki. Brak jakiegokolwiek ujęcia monograficznego sprawiał, że z punktu widzenia historii sztuki była to po prostu biała plama. Wcześniej problematykę tą podejmował jedynie Jerzy Fudziński , skupiając się raczej na samej historii, a nie historii sztuki . Praca osiągnęła swój cel odkrywając przed mieszkańcami miasta nieznane karty z jego przeszłości. Dziś cieszy mnie gdy na wielu zdjęciach promujących Jastrzębie Zdrój i jego najbliższą okolicę widzę na przykład barokowy pałac w Boryni"- skomentował autor.
Jarosław Mrożkiewicz
powrót do strony głównej