"Śmierć kopalni"
Ireneusz Jaworski

w Galerii Rybnickiego Centrum Kultury od 11.3 do 10.4.2004
Galerii "Epicentrum" MOK Jastrzębie - grudzień 2004






Ireneusz Jaworski
jest członkiem Jastrzębskiego Klubu Fotograficznego "Niezależni" od 1996 roku.
Od 2000 roku jest członkiem Rady Klubu i pełni funkcję skarbnika.
Od wielu lat zajmuje się dokumentowaniem życia miasta, zrobił pełną dokumentację odrestaurowania Domu Zdrojowego uwieńczoną wystawą "Dom Zdrojowy - Redivivus", a obecnie fotografuje likwidację jastrzębskiej kopalni "Moszczenica" co tez zaowocowało wystawą eksponowaną nie tylko w Jastrzębiu, ale też w innych ośrodkach.
Jego ulubioną specjalnością jest fotografia przyrodnicza. Nie tylko wykonuje zdjęcia, ale też pisuje artykuły do prasy przyrodniczej i turystycznej ilustrowane własnymi zdjęciami (Poznaj swój kraj).
Udziela się w Polskim Towarzystwie Turystyczno Krajoznawczym, jest uhonorowany Złotą Odznaką Fotografii Krajoznawczej.

Udział w wystawach:
Zbiorowe
"Są takie miejsca" - Jastrzębie, Olza, Mysłowice
"Beskidy" Jastrzębie, Katowice, Wodzisław, Zamość, Czeladź, Broniszów
"Fotografie wybrane" w Jastrzębiu, Krakowie i Rybniku
"W górach ulubionych" w Jastrzębiu i Lutowiskach

Wystawa indywidualna
"Redivivus - Dom Zdrojowy" Jastrzębie, Olza

Wyróżnienia
"Jastrzębski Festiwal Kultury" 2001, 2003


Ireneusz Jaworski utrwala na zdjęciach likwidację zakładu.
Tak umiera kopalnia.
Jesienią wstrząsające zdjęcia zostaną pokazane na wystawie.
Ireneusz Jaworski pochodzi z Moszczenicy, niegdyś samodzielnej miejscowości, obecnie dzielnicy Jastrzębia. W dzieciństwie spędzał tu niemal każde wakacje, choć wychowywał się w Bytomiu. W 1970 roku rozpoczął pracę w kopalni "Moszczenica" w Jastrzębiu. Przeprowadził się do górniczego miasta, tutaj poznał swoją przyszłą żonę. Po ślubie oboje zamieszkali w jednym z bloków z tzw. wielkiej płyty.
- Przepracowałem na dole 25 lat. Zajmowałem się metanometrią i łącznością. W połowie lat 90. przeszedłem na emeryturę - opowiada jastrzębianin.
Jaworski jest wielkim miłośnikiem fotografii. Działa w miejscowym klubie fotograficznym "Niezależni". Do jego pasji należy między innymi dokumentowanie obiektów architektonicznych, które odchodzą w przeszłość, sąniszczone, rozbierane, albo po prostu zmieniają charakter. Utrwalił na kliszy m.in. rozbiórkę i odbudowę Domu Zdrojowego. Najbardziej wstrząsający dokument zaczął tworzyć jesienią 2001 roku.
- Wiedziałem, że część kopalni "Moszczenica" ulegnie likwidacji. Nie zdawałem sobie jednak sprawy z tego, jaki wymiar będzie miało to przedsięwzięcie - mówi fotografik.
- Siedziałem w domu. Nagle usłyszałem wybuchy. To był impuls. Wziąłem aparat i pobiegłem zobaczyć, co się dzieje.
Trwało akurat wysadzanie elementów zakładu przeróbczego.
Jaworski zdał sobie sprawę z tego, że ma szansę sfotografować ostatnie chwile istnienia zakładu, w którym spędził całe swoje zawodowe życie.
- Górnicy traktowali kopalnię jak drugi dom, a dom Ślązaka powinien lśnić czystością. Dlatego w Moszczenicy panował wzorowy porządek - wspomina pan Ireneusz. Kiedy zobaczyłem przewrócone szyby przeżyłem szok, nie potrafiłem się z tym pogodzić. Na ziemi walały się resztki górniczego ekwipunku. Obok wisiały tablice z apelami o zachowanie ostrożności, skierowane do pracowników zakładu. To wszystko mieszało się ze szczątkami zwierząt, które nie zdołały uciec.
Obok takich widoków nie można było przejść obojętnie.
- Na początku fotografowałem z ukrycia, bez żadnej zgody. Wiedziałem jednak, że prędzej czy później natknę się na jakąś ochronę. Postanowiłem postarać się o oficjalne pozwolenie. O dziwo, udało się - mówi Jaworski.
Odtąd legalnie mógł fotografować to, co działo się w "Moszczenicy". Zużył kilkanaście rolek filmu, wykonał całą serię wstrząsających zdjęć. Pierwsze efekty tej pracy można było oglądać podczas zbiorowej wystawy "Niezależnych", która odbyła się kilka miesięcy temu w Teatrze Ziemi Rybnickiej. Cykl będzie można podziwiać na wystawie, która jesienią zostanie otwarta w Łodzi.
- Cykl zatytułowałem "Śmierć kopalni". Myślę, że nazwa mogłaby być jeszcze mocniejsza, ponieważ uważam, iż ten zakład nie zasłużył na taki los. Kopalnia została wybudowana w latach 60., przeżyła około 40 lat. A przecież takich zakładów nie buduje się na jedno czy dwa pokolenia. Myślę, że decyzję o likwidacji tej kopalni osądzi historia - mówi Ireneusz Jaworski.
Adrian Karpeta - "Dziennik Zachodni"



powrót
Powrót na okładkę wystaw