Relacje


powrót »

Pamiętny rok 1981. Grudzień 13-ty, praca na nocnej zmianie. Na znak protestu, okupacja kopalni do 15.12.1981, do pacyfikacji. Byłem czynnym uczestnikiem tego protestu. Ustawienie barykad na terenie kopalni , blokowanie bram wjazdowych. W dniu 15.12.1981 w Jastrzębiu stanęły wszystkie kopalnie . W pacyfikacji kopalń brały udział jednostki bojowe opancerzone wozy (tanki , czołgi) ZOMO rozbiło opór na kopalniach „Moszczenica „ , „Jastrzębie”, „XXXlecie„ jedynie „Borynia „ nie została wzięta (wyszli sami) . Na koniec akcji przyjechali na „Manifest lipcowy” największy opór jednostkom ZOMO wstawiła załoga kopalni „Manifest lipcowy”. Jednostki ZOMO musiały sforsować zabarykowane bramy czołgami. Przez megafon mówili, abyśmy dobrowolnie opuścili teren kopalni. Gdy załoga na odezwy nie reagowała, zaczęli wstrzeliwać na teren kopalni, świece dymne, czołgami rozbijać barykady bram. Czołg, który rozbił barykadę, bramę główną polewaliśmy go woda z hydrantu. Próbowaliśmy go powstrzymać rzucając złom, wózki kopalniane. Zanim weszły na teren kopalni jednostki ZOMO padające świece dymne w naszym kierunku były odrzucane w kierunku odwrotnym po za teren kopalni. Gdy próbowałem podnieść jedną ze świec, nie odpalonych, odpaliła gdy chciałem ją podnieść. W jednej chwili nic nie widziałem na oczy, ktoś zaprowadził mnie do punktu opatrunkowego. W tym samym czasie padły strzały z broni palnej nie wiem jak długo nie widziałem na oczy, ale na punkcie przynosili rannych ludzi. Udzielano im pierwszej pomocy. Dopiero po całej akcji pacyfikacyjnej, zezwolono na wpuszczenie karetek pogotowia na kopalnie. Ja trafiłem do okulisty przy kopalni ZOZ (Zakładowy Ośrodek Zdrowia) przy K.W.K. „M,L”. Ta sama jednostka ZOMO pojechała do Katowic 16-go na kopalnie „WUJEK”, gdzie doszło do zbrodni popełnionej, na górnikach. Organizatorzy protestu (Komisja Zakładowa )zostali aresztowani, represjonowani (zwolnienia, przenoszenia na inne stanowiska) opuszczenie kraju –emigracja. Dla nas stan wojenny był szokiem. Natomiast dla członków i sympatyków PZPR normalką. Członkowie „Solidarności” na kopalni „M.L.”zostali rozbici tw.” pierwszy garnitur”. Rany pobitego goją się pomału. Na kopalni dopiero po stanie wojennym i zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszko, zaczęliśmy się organizować, ale był to już drugi garnitur, nowi ludzie. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że DUCHA Solidarności wskrzesił w nas ks. prałat Bernard Czernecki. W kościele „na górce” w Jastrzębiu Zdroju obywały się co miesięc, regularnie Msze za Ojczyznę. Ksiądz Czernecki udzielał także wsparcia i udostępniał salki do spotkań. Kazania ks. Henryka Białasa, dodawały nam otuchy i wiarę w lepsze jutro. Co działo się do strajku sierpień 1988 r. Był kolportaż prasy podziemnej : OŚĆ, RIS, Manifeściak (wydany przez Tajną Komisję Zakładową w KWK „Manifest lipcowy” , było pismo „Bajtel” rozprowadzane przez T. Jedynaka i jak się okazało wtykę SB - Ryszarda Zająca. Miały miejsce, wyjazdy do: Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Katowic, Piekar, Częstochowy, na Msze za Ojczyznę. Rocznice na kopalni „Wujek” (składanie kwiatów) uczestnictwo na kopalni „Manifest lipcowy” w rocznice Porozumień Jastrzębskich (obelisk) udział brali : E. Wolny, S. Kosek, L. Sobczynski, S. Pasek, H. Ochnio, J. Pleszak, Z. Jaskólski, J. Nowosielski, J. Golec, E. Jarek, W. Matysiak, Cz. Wrzesiński. Nie sposób wszystkich wymienić, za co pominiętych przepraszam. W Ramach jednoczenia członków związku „S” w roku 1987 spotkaliśmy się w mieszkaniu u Jurka Nowosielskiego w Żorach i w Jastrzębiu u jego przyjaciółki na ul. Szkolnej. W spotkaniu wzięli udział: W. Matysiak, S. Pasek, S. Kosek, J. Nowosielski, H. Ochnio, J. Pleszak, Z. Jaskólski, M. Buszta, na spotkanie nie przybył A. Pietrzyk, choć był powiadomiony. 01.03.1987 w mieszkaniu Stanisława Koska, zawiązała się Tajna Komisja Zakładowa „Solidarność” przy KWK "Manifest Lipcowy".
W składzie: W.Matysiak SZEF
J.Nowosielski V-CE SOKÓŁ
S. Kosek SKARBNIK
Członkowie TK.Z - S. Pasek, J. Pleszak, H. Ochnio, Z. Jaskólski, A. Pietrzyk, na tym spotkaniu padły wytyczne dla TKZ „S” organizowanie Związku na kopalni, ustalono kwotę składki członka Związku. Zbieranie składek w grupach odbywało się pod pseudonimami, ja miałem działać na powierzchni kopalni. H. Ochnio w Z G M, reszta TKZ-u , na dole kopalni. Składki przekazać do skarbnika -S. Koska z listą członków pozyskanych związkowców, pod inicjałami. Z tych wytycznych wyłamał się A. Pietrzyk nie opłacał składek, nawet za siebie. Do strajku 1988 r. nie angażował się w działalności TKZ „S”przy Manifeście Lipcowym. Sytuacja na kopalni powróciła do roku w przed 1980. Panoszenie się PZPR-ców, ormowców, dozór kopalniany (przyznawali sobie talony na samochody, art.. AGD). Dyrekcja kopalni dała schronienie ZZG, działali pod płaszczykiem dyrekcji i PZPR. Taka sytuacja była nie do zaakceptowania przez naszą komisje „S”. W niedzielę po Mszy spotkaliśmy się w salce parafialnej było to 14 maja 1988r (w innych źródłach 8 maja). Wtedy zapadła decyzja, zorganizowania strajku w KWK ML. Decyzja TKZ (w niedzielę w nocy) - zatrzymać wydobycie urobku. W poniedziałek rano - powierzchnia, Zakład Przeróbczy - wstrzymać wzbogacenie węgla. Organizować masówki, wyjaśnić załodze o co będziemy strajkować.
W spotkaniu w kościele „na górce” brali udział :
W. Matysiak - zakład przeróbczy
S. Kosek - dołowiec
J. Nowosielski – dołowiec
S. Pasek - dołowiec
J. Pleszak - dołowiec
H. Ochnio - Z.G.M.
Z. Jaskólski - dołowiec
J. Golec - dołowiec
E. Jarek - dołowiec
A. Kornak - dołowiec
A. Kowalczyk - dołowiec
Ustalono - strajk na dole kopalni organizuje :
Jan Golec, Edward Jarek, Stanisław Pasek. Dołowi, wymienieni członkowie związku „S” mają za zadanie ich wspomagać. Władysław Matysiak organizuje strajk w Zakładzie Przeróbczym. Niestety „na górce”, ściany „miały uszy”. 14 maja ok. godziny 20 pukają panowie z SB rodzina w szoku … pan pójdzie z nami. Córka prosi, tato nie idź z nimi. Mówię do rodziny, że nie wiem o co tym panom chodzi. Udało mi się w tym zamieszaniu szeptem powiedzieć - usuńcie wszystko z domu i przenieście do F. Żyły (sąsiad) u niego trzymałem prasę i materiały związkowe (fajny chłop ten franek). Było ich czterech wsadzili mnie do samochodu, nie stawiałem oporu (nie było sensu).
Przywieźli mnie na Komendę na Śląską w Jastrzębiu. W piwnicy były cele, osadzili mnie z pijanym gościem. Co parę godzin wyprowadzali podejrzanych. Na ich miejsce wprowadzano nowych osobników. Jednego nawet poznałem (ruda karnacja) syn pani Góreckiej. Kiedyś pracowała na kopalni. Był bardzo aktywny, koniecznie chciał się dowiedzieć za co tu siedzę. Pomyślałem, że nie ze mną takie numery, żadnych zwierzeń.
Wieczorem koło godziny 22 kazali mi umyć korytarz i ubikacje, zatrzymywałem się przy celach, przez judasza widziałem kogo zwinęli był tam - S. Pasek, M. Buszta, siedzieli w osobnych celach. W nocy przywieźli Janka Golca, Edwarda Jarka, byli w roboczych ubraniach Na tej twardej pryczy nie zasnąłem tej nocy. Na przesłuchanie wyprowadzili mnie we wtorek po południu, nie znam nazwisk tych dwóch SB. Pytali kto organizował strajk. Za każdym razem odpowiadałem, że nie znam nazwisk, które wymieniali, znam ludzi tylko z widzenia. Mówili, że oni i tak wszystko wiedzą. Nie wiem jak długo trwało to przesłuchanie, notowali coś na kartce. Nie podpisywałem żadnego protokołu, siedziałem do godziny 18 (prawie 48 godz.). W środę rano poszedłem na szychtę, kierownik zrobił mi awanturę, że w mojej sprawie był na dywaniku u dyr. Kopalni. Zastanawiałem się kto zakablował SB-om o strajku, okazało się, wiedział także T. Jedynak od J. Pleszaka. A jednak miał plastra - Ryszarda Zająca. To można wyjaśnić w IPN. Strajk 15.08.1988 ustalono już w mniejszym gronie . Na temat tego strajku więcej może powiedzieć Stanisław Kosek. Ja nie miałem się angażować w tym strajku - takie były ustalenia TKZu. Pełniłem funkcje szefa tej komisji. 20.08.1988 r. brał ślub mój syn. Za zezwoleniem ZKS (Zakładowa Komisja Strajkowa) na kopalni (to była komisja która związała się na okoliczność strajku) poszedłem na ślub syna. Na kopalnie wróciłem 23.08.1988r. o godz. 22, były trudności wejścia na teren kopalni była szczelnie okrążona (milicja, ormowcy). Do kopalni mogli wejść tylko pracownicy, na których obłożenia robili kierownicy oddziałów. Pod bramą stali – łamistrajki, to z nich wybierano do pracy. Na kopalnie wprowadził mnie kierownik działu elektrycznego. Sytuacja na kopalni z dnia na dzień, staje się dramatyczna. Dyrekcja zwleka z podpisaniem porozumienia i postulatów, gra na zwłokę. Ludzie nie wytrzymują psychicznie, opuszczają kopalnie. Na kopalnie przybyły osoby z poza zakładu: J. Litynski , J. Szczepański, H. Sienkiewicz, Skorenko – wspomagali nas w negocjacjach. 25.08.-28.08.1988 r. W Krakowie odbywała się Konferencja Międzynarodowej Komisji Praw Człowieka. Zostałem wytypowany przez ZKS (także za sugestią, Jarosława Szczepańskiego i Jana Lityńskiego). Do Krakowa wziąłem - listę postulatów i ustne instrukcje min (gdzie mam się udać). Do Krakowa dojechałem około godziny 20 zgłosiłem się w umówionym miejscu w kościele. Tam jednak nie wszystko poszło jak powinno, kilkakrotnie kołatałem do bramy wejściowej, ale nikt nie otwierał . Nie znałem Krakowa (w nocy chodziły patrole milicji). Postanowiłem do rana schować się w zabudowaniach przy kościelnych. Rano, ponowiłem pukanie do bramy kościoła. Zostałem wpuszczony na teren parafii. Po informacji, że jestem delegatem MKS-u w KWK "Manifest Lipcowy", zostałem przyjęty na zjazd. Odwieziono mnie do miejsca docelowego na parafię przy kościele. Tam przyjął mnie pan Romaszewski, organizator spotkania. Byłem przemarznięty, głodny, wystraszony. Po tej nocy dostałem pokój, gdzie mogłem się wykąpać i przespać i oczywiście zjeść jakiś posiłek. Dostałem indyfikator nr 594 z moim nazwiskiem. Moim zadaniem było: informacja o sytuacji na kopalni, jakie są postulaty strajkujących i prośba o wsparcie protestujących górników. To wszystko powiedziałem po mszy, która odbyła się w trakcie zjazdu. Z miejsca gdzie mówi się kazanie. Z panem Romaszewskim, odbyłem wspólna konferencję prasową. Odpowiadałem na zadawane pytania. Uczestnicy zjazdu byli oburzeni tym co im przekazałem. Próbowali organizować przyjazd na kopalnie „M.L.”. Wróciłem na kopalnie i doznałem szoku na strajku zostało niewiele osób. Zdałem sprawozdanie załodze z pobytu w Krakowie. Strajk zakończono 03.09.1988 r. podpisaniem porozumienia min. zabezpieczenia organizatorów strajku przed represjami. Po strajku 1988 r. postanowiliśmy działać. Wybraliśmy TKZ (Tymczasowa Komisja Zakładowa) „S”. Nie mieliśmy wtedy pomieszczenia na działalność związkowa. Wydawaliśmy deklaracje do związku „S” - na placu autobusowym, przy Transporcie pod zadaszeniem. Dawna siedziba „S” w budynku szkoleniowym, została zajęta przez ZZG. W październiku 1988 wybrany zostałem vice przewodniczącym TKZ NSZZ „S”.


Wspomnienia, Władysława Matysiaka, przepisała Małgorzata Kamińska.

Jastrzębie Zdrój dn.25.04.08




Matysiak Władysław
powrót »