Relacje


powrót »

12 grudnia Jedynak jest na obradach Komisji Krajowej w Gdańsku. W nocy wraz z delegacją regionu ślasko-dąbrowskiego wraca pociągiem z Gdańska. Pociąg jedzie bardzo powoli ciągle się gdzieś zatrzymuje (według relacji jedzie ok. 14 godzin). Przez całą drogę nikt z działaczy nie zostaje ostrzeżony, że został wprowadzony stan wojenny. Na stacji w Katowicach wybiega z pociągu gdyż jest umówiony na spotkanie w Jastrzębiu. W podziemiach dworca dopadają go tajniacy ok. 8 osób, wykręcają mu ręce, widzi przed sobą grupkę narciarzy ok. 6-7 osób . Zaczyna krzyczeć cyt. „ludzie dajcie znać do Zarządu Regionu że aresztowali Jedynaka”. Kiedy towarzyszący mu działacz którego nazwiska nie pamięta w dobrej wierze krzyczy do UB-ków „Panowie zostawcie go on jest z Solidarności, ubecy odpowiadają – O mamy następnego!” zostaje również zatrzymany Dopiero z perspektywy czasu zdaje sobie sprawę że w podziemiach dworca nie było żadnych ludzi a wszyscy którzy tam się znaleźli łącznie z narciarzami to bezpieka. Wszystko odbywa się ok. godz. 8-9 rano, zostaje przewieziony do KW MO w Katowicach gdzie na korytarzu stoi duża grupa działaczy. Nikt nie wie co się dzieje, nikt nie informuje ich o stanie wojennym. Pod cele wrzucają mu kolejarza który również zostaje zatrzymany na dworcu i kiedy wyrwał się bezpiece został zatrzymany przez narciarzy. Przez trzy miesiące siedzi w KW MO w Katowicach i raz tylko jest wezwany w celu podpisania lojalki – odmawia. O tym że jest stan wojenny dowiaduje się dopiero po wydarzeniach na KWK Wujek kiedy do cel wrzucani są kolejni aresztowani. Są trzymani w celach po kilkanaście osób, bez sienników i na betonie, nie mają dostępu do prasy, radia i telewizji. Po 3 miesiącach zostaje przeniesiony do Zabrza - Zaborza gdzie przebywa do wiosny. Po pobycie w KW MO w Katowicach warunki w Zaborzu wydają się b. dobre, wręcz jak na wczasach, otwarte cele, możliwość spotkań, wspólna gra w siatkówkę. W Zaborzu przebywa do czerwca, później zostaje przeniesiony do Łupkowa, następnie Rzeszowa-Załęża gdzie po buncie następnego dnia zostają przewiezieni ponownie do Łupkowa. 23 grudnia ’82 razem z Tadeuszem Buranowskim jako ostatni opuszczają obóz internowania.
Po powrocie do domu stara się znaleźć pracę ale okazuje się ze kiedy dostaje z pośredniaka kartki jest wśród nich żółty blankiet który jest tzw. wilczym biletem. Dostaje kilkadziesiąt odmów pracy które później przekazuje do Wolnej Europy. Wreszcie znajduje zatrudnienie w spółdzielni mieszkaniowej w Żorach na stanowisku konserwatora. Przez cały czas utrzymuje kontakty z Warszawą, przewozi bibułę którą rozdaje ludziom spotkanym w czasie pracy na osiedlu. TKK zwraca się do Jedynaka poprzez Buzka czy mógłby reprezentować Górny Śląsk w podziemnych władzach Solidarności co wiąże się z zejściem do podziemia. Kilka dni wcześniej zjawia się u niego w mieszkaniu człowiek który mówi że jest funkcjonariuszem SB i sprzyja Solidarności i ostrzega go że ma być aresztowany. W tym czasie Jedynak organizuje różne spotkania w kościołach i zdaje sobie sprawę ze jest obserwowany przez SB, w związku z tym pomimo obaw że może to być prowokacja traktuje to ostrzeżenie poważnie. Dlatego też zgadza się z propozycja Buzka i schodzi do podziemia. Buzek w tym czasie jest merytorycznym w Komisji Krajowej ( był merytorycznym ale w RKW ?) tzn. osobą przygotowującą podziemne obrady Komisji Krajowej i utrzymującą kontakty z ludźmi podziemia. Merytoryczni nie mieli głosów w TKK, nie ujawniali swoich nazwisk. Według relacji Jedynaka zgodził się zejść do podziemia pod warunkiem że przez pół roku nie będzie miał kontaktów ze Śląskiem. Uważa że była to dobra taktyka i dzięki temu udało mu się być tak długo w podziemiu. Przed zejściem do podziemia kontaktuje się z Bujakiem i umawia sposób przejęcia go na 110 kilometrze przed Warszawą gdzie ma go ktoś odebrać. Informację tą zna tyko Bujak, Jedynak oraz osoba która ma go zabrać. Schodzi do podziemia w kwietniu. Krzysztof Rajpert wiezie go do Warszawy i zgodnie z umową zostawia na 110 kilometrze. Od tej pory przez pół roku Jedynak nie ma bezpośredniego kontaktu ze Śląskiem. O jego zejściu do podziemia nie wie nawet żona. Jego pierwszą kwaterą w Warszawie jest mieszkanie Janiny Jankowskiej, następnie na ul Londyńskiej u Pani Kupniewskiej, później u Krystyny Person. Łączniczką jest od początku jest Teresa Szop, pracownica Teatru Powszechnego. Ukrywa się przez dwa miesiące nie działając aktywnie utrzymuje tylko kontakt z Bujakiem. W czerwcu pojawia się pierwsze oświadczenie TKK podpisane jego nazwiskiem, jest to pierwsza oficjalna informacja że Jedynak jest w podziemiu. Zostaje równocześnie szefem tajnej struktury RKW Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Jego działalność w regionie jest na początku symboliczna można powiedzieć że daje tylko nazwisko, nie dobiera składu RKW. Jego zdaniem kandydaturę Bożki do RKW zaproponował on. Istnieje w podziemiu powszechna zasada nie używania nazwisk tylko posługiwania się pseudonimami. O tym że Buzek ma na imię Jerzy Jedynak dowiaduje się kiedy ten zostaje premierem w 1997 roku. Po powrocie na Śląsk prawdopodobnie jesienią mieszka najpierw w Gliwicach, lokuje się w mieszkaniu Bruno Gabrysia, później Krzysztofa Rajperta, przez pewien czas sam sobie organizuje kolejne mety. Przemieszkuje również u Ks. Stycha w Radlinie, w Będzinie, Tarnowskich Górach, Sosnowcu. Dużą część mieszkań organizuje sobie sam a o miejscu zamieszkiwania nie wiedzą nawet najbliżsi współpracownicy. Najbliższy kontakt w czasie działalności podziemnej utrzymuje ze środowiskiem gliwickim: Rajpertem który jest często jego kierowcą, Bruno Gabrysiem, Buzkiem, Gosiewskim. Zdaniem Jedynaka główna działalność podziemna toczyła się w Gliwicach. Wynikało to z tego że środowisko podziemne Gliwic składało się w większości z pracowników uczelni wyższych, a to pozwalało na większą swobodę działania, ze względu na nienormowany czas pracy. Solidarnościowe podziemie w Polsce działało w pewnym sensie na zasadzie hierarchicznej, władzą główną było TKK któremu podlegały poszczególne RKW w regionach a im podlegały delegatury w poszczególnych miastach. Te z kolei miały przełożenia na niektóre zakłady pracy. Trzeba też powiedzieć że ze względów bezpieczeństwa nie dążono do pełnej konsolidacji z innymi strukturami których na terenie śląska działało wiele. Główne kontakty polegały na przekazywaniu sobie nawzajem bibuły drukowanej przez poszczególne grupy np. RIS który był organem RKW. Jedynak ocenia, że w sposób aktywny w podziemiu na Śląsku działało ok. 10 tyś. ludzi (chodzi zarówno o działaczy, drukarzy, kolporterów jak i ludzi regularnie otrzymujących i czytających prasę podziemną i spotykających się na uroczystościach rocznicowych).
Jedynak przebywając w podziemiu miał zmieniony wygląd gdyż były za nim rozpuszczone listy gończe, nie nosił brody włosy miał przemalowane na rudo, charakteryzacja była na tyle dobra że na spotkaniu w Warszawie nie rozpoznała go żona i córka. W czasie działalności podziemnej starał się unikać kontaktów z innymi strukturami poza RKW w obawie przed wpadką. Ogólnie można powiedzieć, że nie było tendencji do jednoczenia struktur podziemnych a jedynie luźne kontakty polegające na wymianie bibuły i przekazywaniu informacji. Głównym celem podziemia w połowie lat 80-tych jest przełamanie monopolu informacyjnego oficjalnych mediów i zdaniem rozmówcy cel ten został osiągnięty „ludzie totalnie nie wierzyli oficjalnej propagandzie”. W 1984 roku w trakcie czerwcowych wyborów do Rad Narodowych na terenie regionu śląsko-dąbrowskiego zostaje zorganizowana akcja liczenia głosów która według Jedynaka zostaje bardzo sprawnie przeprowadzona głównie dzięki grupie gliwickiej (Rajpert, Buzek, Gosiewski). W połowie 1984 roku podziemie zdaniem konspirujących zaczyna tracić poparcie społeczne, zaczynają się pojawiać oznaki zmęczenia i część działaczy myśli o ujawnieniu „ nawet zastanawialiśmy się czy nie wyjść z podziemia”. Śmierć Ks. Popiełuszki paradoksalnie zmienia nastroje, ludzie podziemia czyją poparcie społeczne, czują się potrzebni. Dochodzi do radykalizacji nastrojów. Jedynak miał okazję wcześniej, po internowaniu poznać księdza Popiełuszkę, kiedy jeździł na msze za ojczyznę. W 1985 roku większość czasu przebywa na Śląsku i w Zagłębiu głównie w Sosnowcu i Tarnowskich Górach. Mało wyjeżdża, głównie na spotkania Komisji Krajowej.
W czerwcu 1985 roku zostaje zatrzymany w Warszawie. W poniedziałek przyjeżdża do Warszawy na skrzynkę kontaktową na której miał czekać na informację gdzie odbędzie się w środę krajówka. Zatrzymanie jest dla niego zaskoczeniem wcześniej nie ma żadnych sygnałów wskazujących na to, że jest śledzony, zachowuje wszystkie środki ostrożności. Do dzisiaj nie zna przyczyn dlaczego doszło do wpadki ale i tak dwuletni okres ukrywania się uważa za wielki sukces. Przez trzy dni jest trzymany skuty z rękami do tyłu, funkcjonariusze nie wiedzą kogo mają gdyż odmawia wszelkich zeznań, ma przy obie dokumenty na fikcyjne nazwisko osoby, która w rzeczywistości mieszkała w Gdańsku. Trzeciego dnia wysoki rangą funkcjonariusz mówi „Panie Jedynak koniec tej zabawy wiemy kim pan jest” , dostaje propozycję występu w telewizji gdzie miałby powiedzieć, że żałuje że był w podziemiu wtedy zostałby wypuszczony. Ponieważ nikt nie wie o jego zatrzymaniu postanawia zastosować fortel - mówi funkcjonariuszom, że musiałby taką decyzję skonsultować z żoną. W ciągu kilku godzin żona zostaje prosto z pracy w Żorach przewieziona do Warszawy. Na spotkaniu z żoną mówi jej od razu, że nie wystąpi w telewizji i niczego nie podpisze, na tym widzenie się kończy żona nawet nie może przekazać mu kanapek mimo, że nie jadł przez trzy dni. Następnego dnia zostaje przewieziony na Rakowiecką gdzie trafia pod celę razem z sekretarzem partii. Dochodzi do zabawnej sytuacji gdyż w tym momencie współwięzień golił się maszynką którą dostał od strażnika (w więzieniu aresztanci nie mieli prawa posiadać własnych maszynek do golenia i mogli się golić tylko w obecności strażnika ponieważ współwięźniem był sekretarz partii strażnik podał mu maszynkę i wyszedł) w tym czasie strażnicy wrzucili Jedynaka, który skwapliwie skorzystał z sytuacji i ogolił się na łyso co później utrudniało identyfikację w czasie konfrontacji. Przez cały czas pobytu na Rakowieckiej odmawia zeznań. Współwięźniowie się zmieniają siedzi m.in. z działaczem chłopskim Józefem Teligą, Edmundem Krasowskim, a na ogół ze złodziejami. 11 września 1986 roku każą mu się pakować i odwożą na Dworzec Centralny.
7 października 1986 roku Tadeusz Jedynak wchodzi w skład jawnej Tymczasowej Rady NSZZ Solidarność. Wszyscy członkowie rady sygnują ją swoimi nazwiskami. W tym czasie RKW nadal chce pozostać w podziemiu natomiast jest grupa, która uważa że nadchodzi czas działalności jawnej i należy sygnować ją własnym nazwiskiem, tak też uważa Jedynak. W tym czasie w każdym razie z perspektywy pobytu więziennego i wcześniejszego podziemia widzi że represje są zdecydowanie mniejsze spotyka się z Michałem Lutym w jego mieszkaniu na Oś. Paderewskiego w Katowicach. Między strukturami tajnymi a Tymczasową Radą w tym czasie nie ma żadnej współpracy. Członkowie TR starają się wchodzić do zakładów pracy i zakładać jawne struktury. Jedynak pracuje w tym czasie w Fadomie i tam najprawdopodobniej w początkach 1987??? roku idzie do dyrektora któremu mówi że założył Solidarność w zakładzie i mimo braku rejestracji dostaje pomieszczenia dla związku. Otrzymuje nagrodę POLCULU 500 $ którą przekazuje na kulturę niezależną. W tym czasie nie dba już o względy bezpieczeństwa ma nawet w domu powielacz. Sam sprzedaje książki bezdebitowe oraz prasę, dostaje nawet kuriozalną zgodę z Urzędu Miasta na handel drukami bezdebitowymi (wynikało to z nieudolności urzędniczki, która nie znała słowa ”bezdebit”). Mniej więcej w tym samym okresie poznaje na Jasnej Górze Ryszarda Zająca, który był w tym czasie zakonnikiem przed święceniami. Ma do niego zaufanie i kiedy ten występuje z zakonu zleca mu redakcję podziemnego pisma dla młodzieży „Bajtel”. Do chwili obecnej nie wie czemu Zając przesunął się tak diametralnie na lewo ale nie podejrzewa go o agenturę. W tym okresie czterokrotnie staje przed kolegium i jest wielokrotnie zatrzymywany przez SB.
W Gdańsku powstaje Tymczasowa Rada Solidarności w której pracach uczestniczy będąc odpowiedzialny za gospodarkę, bardziej tytularnie niż w rzeczywistości gdyż w tym czasie nie miał wiedzy na ten temat. Jedynak zostaje członkiem Komisji Interwencji i Praworządności na Region Śląsko-Dąbrowski której działalność opiera się na zbieraniu informacji i dostarczaniu pomocy również materialnej osobom internowanym. Sam również korzysta z pomocy finansowej na zapłacenie jednego kolegium. W marcu ’88 roku bierze udział w zjeździe podziemnej Solidarności w Łączy pod Gliwicami, nie kandyduje jednak na przewodniczącego RKW gdyż ma wyjechać do pracy na zaproszenie rządu australijskiego. Według Jedynaka zjazd ten nie jest w pełni reprezentatywny co prawda delegaci reprezentują poszczególne miasta i delegatury ale częściowo są to osoby dość przypadkowe, które można by powiedzieć coś tam robiły w podziemiu. Na zjeździe dochodzi do wyboru nowych władz RKW. Przewodniczącym zostaje Henryk Sienkiewicz osoba niezbyt zaangażowana we wcześniejszą działalność podziemną. Jego kontrkandydatem był Kazimierz Świtoń. W tym czasie w kraju odbywają się sondażowe rozmowy przedstawicieli Solidarności i Episkopatu z Kiszczakiem, które nie przenikają jednak do opinii publicznej i są znane tylko częściowo działaczom podziemia. Tym nie mniej nie ma świadomości, że przełom jest tak blisko. Działają oficjalnie choć nadal nielegalnie struktury związkowe na KWK Manifest Lipcowy i KWK Moszczenica. Prawdopodobnie wiosną Jedynak wyjeżdża do Wilna na Zjazd Niezależnych Dziennikarzy gdzie reprezentuje prasę podziemną. Spośród liczne zaproszonych dziennikarzy zza granicy na miejsce dociera tylko Jedynak i dziennikarka z podhala. W lipcu wyjeżdża do Australii i zaczyna pracować, w połowie sierpnia dowiaduje się że w Jastrzębiu wybuchają strajki. Natychmiast podejmuje decyzję o powrocie do Polski o czym nie informuje nikogo w kraju poza żoną (poinformowaną przez Chojeckiego z Paryża) oraz Pawłem Gościniakiem (rajdowcem który ma go przewieść z Warszawy do Jastrzębia). Poinformowana była również ambasada australijska, której przedstawiciel przyszedł na lotnisko w razie jakiś problemów. Przez Londyn dociera do Warszawy, następnie Gościniak przewozi go w ciągu 2,5 godz. do Katowic, następnie do Żor, gdzie w domu zostawia bagaże i dalej taksówką do Jastrzębia. W Jastrzębiu udając funkcjonariusza SB przechodzi przez kordon milicji i dochodzi do bramy gdzie straż robotnicza nie chce go przepuścić myśląc że jest SB-kiem, dopiero strażnik na bramie rozpoznaje go i wchodzi na teren zakładu. Kiedy wszedł na salę, przez głośniki akurat leciało jego wystąpienie solidaryzujące się ze strajkami które dzień wcześniej wydał w Australii. Podczas trwania strajku resztę czasu spędza na Manifeście w tym czasie SB porozwieszała w Żorach nekrologi informujące o jego śmierci i pogrzebie.

Zobacz również  >> Sierpień 80
 




Tadeusz Jedynak
powrót »